2026 Kampania - Wiktor
Wiktor – „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.”
Nazywam się Wiktor Robak, mam 27 lat.
Od wielu lat żyję z nieuleczalną, postępującą chorobą genetyczną – dystrofią miotoniczną typu 1 (DM1). To choroba, która powoli odbiera sprawność fizyczną, atakuje mięśnie, ale też układ nerwowy, hormonalny, wzrok i kości. Jakby tego było mało – od siedmiu lat jestem również pacjentem onkologicznym. Zdiagnozowano u mnie raka tarczycy, usunięto ją operacyjnie, a następnie przeszedłem leczenie jodem radioaktywnym. To tylko medyczne fakty. W rzeczywistości – to historia mojego życia, które od lat toczy się w cieniu diagnoz, konsultacji, rehabilitacji i niekończącej się walki. Ale mimo to nie przestałem marzyć, działać i wierzyć, że sport jest moją drogą.
Choroba to nie wyrok, ale wyzwanie
Diagnoza dystrofii miotonicznej w 2015 roku wywróciła moje życie do góry nogami. Miałem wtedy 17 lat i marzyłem o karierze sportowej. Trenowałem, rozwijałem się sportowo, miałem plany jak każdy młody chłopak. Nagle dowiedziałem się, że mój organizm będzie stopniowo odmawiać posłuszeństwa. To był szok, który trudno opisać. Pojawiły się pytania: „Dlaczego ja?”, „Czy to koniec moich marzeń?”, „Czy jeszcze kiedykolwiek będę mógł normalnie funkcjonować?”. Na początku przyszedł moment załamania. Ale z czasem postanowiłem, że nie pozwolę chorobie odebrać mi życia. To ja będę decydował, jak wygląda moja codzienność – nie choroba. Z pomocą rodziny i przyjaciół rozpocząłem intensywną rehabilitację. Codzienne zabiegi, ćwiczenia, masaże, praca z fizjoterapeutami. Kosztowne, wyczerpujące, czasochłonne. Ale dawały mi coś bezcennego – poczucie kontroli i nadzieję.
Sport – fundament mojego życia
Sport towarzyszył mi od najmłodszych lat. Zawsze byłem aktywny – piłka nożna, siatkówka, tenis, dart, pływanie, a nawet Formuła 1 jako pasja kibica. W sporcie odnajdywałem wolność, radość, cel. Dlatego po diagnozie nie chciałem z niego rezygnować. Potrzebowałem jednak nowej formy – takiej, która da mi nie tylko rehabilitację, ale też rywalizację, cel i dreszczyk emocji. Wtedy trafiłem na Polski Związek Sportu Niepełnosprawnych „Start”. Ich działalność dała mi nadzieję – że mimo ograniczeń można trenować, startować w zawodach, wygrywać. Wybrałem pływanie – bo w wodzie czuję się wolny.
Ale życie znowu napisało swój scenariusz. Podczas rutynowych badań wykryto u mnie guz na tarczycy. Biopsja, diagnoza – rak brodawkowaty. Wtedy wszystko znów się zatrzymało. Operacja, leczenie radiojodem, rekonwalescencja – i znów walka o powrót do sił.
Powrót na basen – z jeszcze większą determinacją
Kiedy wróciłem do zdrowia na tyle, by znów wejść do wody, zrozumiałem jedno – nic nie daje mi tyle siły, co sport. Pływanie pozwalało mi nie tylko rehabilitować ciało, ale też regenerować psychikę. Ogromną rolę odegrali tutaj moi trenerzy. Grzegorz Kina – pierwszy, który zaszczepił we mnie pasję do pływania. I Zbigniew Muras – mój obecny trener, który prowadzi mnie na każdym etapie sportowej drogi. To dzięki ich zaangażowaniu udało mi się zdobyć liczne sukcesy: Mistrzostwo Polski w Pływaniu Osób Niepełnosprawnych (Łódź 2024), srebrny i dwa brązowe medale – Mistrzostwa Polski 2023 (Szczecin), Wicemistrzostwo Polski 2021
Ale sport to nie tylko medale. To przede wszystkim droga, codzienna walka z samym sobą, przekraczanie własnych granic i szukanie nowych wyzwań. W pływaniu znalazłem swoje miejsce – mimo że warunki nie zawsze są równe. Parapływanie to dyscyplina pełna pasji i determinacji, Równolegle z rozwojem fizycznym, nie zapominam o rozwoju intelektualnym. Ukończyłem studia licencjackie i magisterskie na kierunku Zarządzanie. Posiadam uprawnienia instruktora pływania oraz trenera klasy II z licencją Polskiego Związku Pływackiego. Dzielę się swoją wiedzą z innymi – uczę dzieci pływać, prowadzę zajęcia w szkółce pływackiej. Staram się przekazać im nie tylko technikę, ale też radość z bycia w wodzie. Bo wiem, jak ogromną siłą może być sport – dla zdrowych i dla chorych.
Chcę aktywizować osoby z niepełnosprawnością, inspirować, przełamywać stereotypy. Pokazać, że możemy żyć pełnią życia, pracować, rozwijać się. Że nie jesteśmy – jak często się nas postrzega – „obciążeniem”, ale pełnoprawnymi członkami społeczeństwa. Mam misję do spełnienia. Wiem, że przede mną długa i trudna droga. Choroba postępuje, sprawność się pogarsza. Ale nie zamierzam się poddać. Bo wiem, że warto walczyć.
„Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.”
Wiktor Robak